Załóż bloga Zaloguj się




Bibliotekartka

02 Kwi, 2009

Artur

Kategoria główna — Autor kartka03 @ 11:37

Wśród nas bibliotekarzy są także koledzy bibliofile, poeci, aktorzy. Oto Artur i jego humorystyczne wspomnienia.

  Już w wieku trzech lat tata „katował” mnie i mojego brata klockami, które uczyły liter, dlatego też szybko nauczyłem się czytać. W szkole podstawowej byłem klasowym łącznikiem bibliotecznym i to był mój pierwszy kontakt z przyszłym zawodem. Tutaj też zasłynąłem jako bibliofil – czytałem jedną książkę dziennie, na przerwach i na lekcjach i po powrocie do domu. Wygrałem zawody czytelnicze jako osoba, która najwięcej przeczytała książek w ciągu roku w bibliotece szkolnej. Bibliotekarka nie wierzyła, że można tak szybko czytać i odpytywała mnie z treści. Wtedy po raz pierwszy napisałem coś satyrycznego, ale już nie pamiętam konkretnie co to było. Mimo że jestem humanistą wybrałem technikum łączności.  W tym czasie przeżyłem fascynację nurtem romantycznym w literaturze - tęsknota za miłością, melancholijne stany duchowe bardzo mi wtedy odpowiadały. Proponowałbym też zaznaczenie mojej największej literackiej miłości do Edgara Allana Poe'go i trochę mniejszej do Słowackiego. Z całego romantyzmu szanuję jeszcze tylko romantyzm niemiecki np. Novalisa bo jest on (ten romantyzm) najbardziej ukierunkowany na umiłowanie tradycjonalistycznego porządku moralno-politycznego. Z francuskiego - tylko Chateaubriand. Pozostałe romantyzmy europejskie - ze swoją apoteozą rewolucjonizmu i mesjanizmu - mnie mierżą. Najbardziej zaś mierzi mnie Mickiewicz - szaleniec, wizjoner, antyklerykał i niebezpieczny politycznie wywrotowiec. Nie będę się wgłębiał w szczegóły, niestety u nas krytykować polski romantyzm jest bardzo niebezpiecznie i niepopularnie bo przecież zabory, patriotyzm itp. itd. Takie dyrdymały wciskane w główki na lekcjach polskiego nie pozwalają już na jego uczciwą ocenę... Najbliższy jednak stał się dla mnie Cyprian Kamil Norwid – najbardziej niedoceniony i skrzywdzony poeta. Do dziś bliski jest mi duch norwidowski. Również ważne dla mnie okazały się dramaty Szekspira , które zabierałem do amfiteatru w Łazienkach i tam je czytałem. Nie zaakceptowałem za to literatury Pozytywizmu i XX-lecia międzywojennego, które mnie nudziły i nie przeczytałem do matury żadnej lektury z tego okresu. Mimo to dostałem 4 z języka polskiego. Zanim zacząłem pisać na poważnie odwracałem sensy przysłów, np. wszystko złoto, co się świeci, wszyscy święci garnki lepią, itd. Pierwszy mój wiersz powstał w technikum i był natury filozoficzno-egzystencjalnej. Z entuzjazmem pokazałem go mojemu bratu, który go pochwalił. Kolejnych już nikomu nie pokazywałem, pisałem ze słuchawkami na uszach i tak zapisałem cały brulion, który potem spaliłem na torach Olszynki Grochowskiej.

komentarze


Dodaj komentarz

Dodaj komentarz
 authimage

Powered by LifeType

RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.
BlogiPlotki